Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Przypałowe początki filmowych herosów

194 371  
511   23  
Niektórzy filmowi bohaterowie są tak doskonali, że nie wyobrażamy sobie, aby mogli wyglądać czy zachowywać się inaczej. Często jest to zasługa filmowców, którzy w ostatnim momencie zdecydowali się na wprowadzenie drastycznych zmian w scenariuszu, koncepcyjnych grafikach czy kostiumach i charakteryzacji aktorów. Gdyby nie ich przytomność, to do dziś czulibyśmy niesmak na samą myśl o Arnoldzie Schwarzeneggerze walczącym z tandetną, gumową jaszczurką o wdzięku Jeana Claude van Damme'a.

Bane („Mroczny rycerz powstaje”)


Zarówno w komiksach o Batmanie, jak i niesławnej, wyreżyserowanej przez Joela Schumachera filmowej adaptacji papierowych przygód Człowieka-Nietoperza, Bane jest złoczyńcą uzależnionym od „jadu” - supersterydu, zamieniającego niedzielnych kulturystów w coś, co przypomina skrzyżowanie pulpeta mięsnego z meksykańskim zawodnikiem lucha libre.

Christopher Nolan, twórca najnowszej, nietoperzowej trylogii, zaprezentował nam Bane'a jako osiłka o intrygującym głosie Toma Hardy'ego i wizerunku dalekim od kiczowatego wyglądu postaci, do której przywykliśmy czytając komiksy ze stajni DC. Na szczęście twórcy zdecydowali się na wprowadzenie trochę własnych innowacji, bo w innym przypadku nasz ulubiony, metanabolowy bandyta wyglądałby tak:


To oficjalny projekt maski Bane'a. Przyznajcie, że gościowi brakuje tylko czerwonej kulki w ustach i małego, skórzanego bacika do smagania oponentów.

Obcy („Obcy 3”)

W trzeciej części serii o agresywnych kosmitach dziesiątkujących Bogu ducha winnych Ziemian, wprowadzony został nowy bohater. To obcy, którego żywicielem był pies. Twórcy filmu sięgnęli po animatronikę i efekty CGI, aby w miarę sugestywny sposób (biorąc pod uwagę ówczesną technologię) przedstawić tę nietypową krzyżówkę.


Zanim jednak sięgnięto po takie rozwiązanie, reżyser David Fincher chciał, aby tego stwora zagrał pies przebrany w kostium. Z pomysłu dość szybko zrezygnowano, bowiem chart wciśnięty w najstraszniejszy nawet kombinezon zawsze budzić będzie więcej współczucia niż przerażenia...



Najwyraźniej reżyser Obcego numer trzy nie wyciągnął wniosku z porażki George'a Lucasa, który chcąc oszczędzić nieco na efektach specjalnych podczas pracy nad "Imperium Kontratakuje" przebrał stado chartów za maszyny kroczące AT-AT.


Z ciekawostek kynologicznych - czy wiedzieliście, że chart miał zagrać tytułową rolę w
"Pretty Woman"?

Jabba („Gwiezdne Wojny – Nowa nadzieja”)

George Lucas od początku widział kosmicznego mafioza jako wielką, podobną do ślimaka kreaturę. Jednak w 1977 roku nie dysponował jeszcze budżetem, który pomógłby mu stworzyć wystarczająco dobry kostium dla Jabby. W związku z tym ostatecznie postać tę uczyniono człowiekiem. W rolę tę wcielił się irlandzki aktor Declan Mulholand.



Lucas nie wykorzystał jednak tej sceny w gotowym filmie. Za to przypomniał sobie o niej dwie dekady później, kiedy to przygotowywał się do podbicia kin odświeżoną wersją gwiezdnej trylogii. Dzięki cyfrowym efektom postać grana przez aktora zastąpiona została Jabbą, którego wszyscy znamy.



Będąc przy okazji Lucasowego dzieła - mało kto wie, że Lawrence Kasdan, scenarzysta zatrudniony do pracy przy „Gwiezdnych Wojnach”, planował zabić Hana Solo gdzieś w połowie „Powrotu Jedi”. Miało to podkręcić dramaturgię i wstrząsnąć widzem do cna. George Lucas zdecydował się jednak na wprowadzenie zmian w scenariuszu i ostatecznie słynny cwaniaczek i awanturnik dożył do końca trylogii. Dzięki temu wkrótce będziemy mogli podziwiać go w nowej odsłonie gwiezdnej epopei.

Żaba Kermit („Muppety”)

Zanim ten cierpiący na depresję maniakalną płaz podbił serca widzów młodych („Ulica Sezamkowa”), jak i tych nieco starszych („Muppety”), miał już na koncie kilka występów przed kamerą. No, można tak powiedzieć – bo mowa tu raczej o protoplaście Kermita. Takiej uboższej, wersji beta.


Pacynkowa żaba pojawiła się w telewizyjnych reklamach już w latach 50. Równocześnie późniejszy twórca „Muppetów” - Jim Henson stał też za krótkimi, kukiełkowymi skeczami pt. ”Sam & Friends”. Protoplasta Kermita był głupkowatą postacią o psychopatycznych tendencjach i w niczym nie przypominał zielonego marzyciela, do którego przywykliśmy.

Batman („Batman i Robin”)

Pierwszy komiks o ekscentrycznym milionerze, który ma w zwyczaju pod osłoną nocy łajdaczyć się w lateksowych fatałaszkach, wydany został w 1939 roku. Przygody Batmana stały się jednak popularne na całym świecie dzięki emitowanemu w latach 60. serialowi z Adamem Westem. Większość fanów Mrocznego Rycerza chciałoby zapomnieć o pierwszej filmowej wersji perypetii ich ulubionego herosa. Powstały w 1943 roku film „Batman i Robin” to dzieło, przy którym niesławne, silikonowe sutki na kostiumie George'a Clooneya to pikuś. W tej wersji komiksowej historii Bruce Wayne wcale nie jest sierotą, mieszka w jaskini i jeździ dość przeciętnym samochodem. Żeby tego było mało – jest też najemnikiem zatrudnionym przez amerykański rząd do walki z... Japończykami.

Predator („Predator”)

W 1986 roku pewien młody, belgijski aktor dostał propozycję zagrania w filmie u boku samego Arnolda Schwarzeneggera. Dla każdego marzącego o karierze w kinie akcji artysty byłaby to okazja życia. Jean Claude Van Damme stawił się więc na planie wiedząc tylko tyle, że przyjdzie mu wcielić się w rolę złego kosmity, co to biega po dżungli, skacze, robi szpagaty, kopie wrogów po twarzach i wiąże sznurówki pośladkami. Inaczej - robi wszystko to, w czym Van Damme jest najlepszy.


Niestety, rzeczywistość była mocno rozczarowująca. Belgijski aktor dowiedział się, że w trakcie zdjęć będzie musiał wtłoczyć się w niewygodny, ciężki kombinezon. Żeby tego było mało – kosmita miał posiadać w swych dolnych kończynach dodatkowy staw zginający się do tyłu. Chodzenie w takim kostiumie było już męczarnią, a co tu mówić o bieganiu, skakaniu czy robieniu szpagatów...



Van Damme nie krył swojej złości. Jednak kiedy zobaczył kombinezon, wpadł w szał. Okazało się, że strój jest całkowicie czerwony i wygląda wyjątkowo kiczowato.
Artysta pewnie zrezygnowałby ze swojego udziału w tej produkcji, gdyby dowiedział się, że kolor kostiumu jest taki, a nie inny, bo w postprodukcji zostanie on odpowiednio zamaskowany. Przez większość filmu postać grana przez Belga miała być praktycznie niewidoczna (w końcu Predator to mistrz kamuflażu). Podobno Van Damme, który musiał w tej niewygodnej zbroi biegać po położonym w Meksyku lesie deszczowym, gdzie kręcony był film, kilka razy prawie stracił przytomność.


Pomijając fakt, że kostium sprawiał aktorowi sporo kłopotów, to nawet wygląd filmowej bestii wzbudzał rechot na planie. Schwarzenegger stwierdził nawet, że Predator wygląda niczym „facet w gumowym kostiumie jaszczurki z głową kaczki”.


Na szczęście jeden z producentów zdobył dodatkowe fundusze na stworzenie kolejnego kostiumu. Projektem zajął się nie kto inny jak Stan Winston – prawdziwa legenda filmowej charakteryzacji, która pracowała przy „Terminatorach”, „Powrocie Batmana”, czy „Parku Jurajskim”. Winston pracując nad wyglądem kosmity z „Predatora” wzorował się na... krabach.


Mimo że nowy kombinezon robił piorunujące wrażenie i nie krępował ruchów aktora, Van Damme pokłócił się z częścią ekipy i zrezygnował ze swego udziału w przedsięwzięciu na rzecz „Krwawego sportu” - filmu, który otworzył mu drzwi do kariery.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 194371x | Komentarzy: 23 | Okejek: 511 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało